Relacja ze spotkania autorskiego z Moniką Sobień-Górską i Robertem Górskim 22 listopada 2021 r.

 

„Popularne powiedzeni głosi, że nie wolno oceniać ludzi po wyglądzie, ale moim zdaniem można. Widać przecież po twarzy, kto ile książek przeczytał (…) ci, którzy czytają książki rządzą tymi, którzy oglądają telewizję”-mówi Robert Górski w książce „Jak zostałem Prezesem”

Monika Sobień-Górska z mężem Robertem Górskim podróżując po Polsce ze spotkaniami autorskimi zmienili zdanie na temat powszechnie obowiązującego stereotypu bibliotekarza. Autorzy użyli w książce „Jak zostałem Prezesem” sformułowania „krępa kobieta w typie bibliotekarki”. Teraz tego porównania gość by już nie użył. Na początku kariery powstał skecz o Bibliotece, wtedy wypadła ona bardzo negatywnie i stereotypowo. Skecz był napisany na podstawie własnych doświadczeń. Teraz zmieniła się nie tylko strona wizualna bibliotekarzy, których śmiało można nazwać doktorami Judymami czy też Siłaczkami.

Satyryk jest doskonałym słuchaczem

Ludzi ciekawi polityka, przestrzeń publiczna, ale męczy wszystko to, co jest na poważnie. Stąd taką popularnością cieszą się memy, kabarety czy też stand up, albo serial „Ucho Prezesa”. Teraz są łatwe czasy dla satyry, nie trzeba za bardzo się starać w wymyślaniu zabawnych sytuacji. Polityka jest wdzięcznym tematem, choć życie codzienne też daje duże pole do popisu. Kultowe skecze są napisane przez życie. Robert Górski sam przeżył np. sytuacje z zakupem drzwi, wizyty księdza po kolędzie czy też sytuacje przy rodzinnym stole. Każdy dobry satyryk bardzo dobrze słucha. Zapożycza się też historie znajomych. Gość mówił, że odtwarza usłyszane sytuacje. To co się dzieje w polityce w czasie rzeczywistym jest tak absurdalne, że kabaret nie jest wstanie poradzić sobie z tak trudnymi sytuacjami jak np. śmierć Prezydenta Adamowicza albo obecną sprawą uchodźców. Polityka w występach estradowych zajmuje mało miejsca. Skecze są społeczne, obyczajowe.

25 lecie Kabaretu Moralnego Niepokoju

W tym roku jest 25 lecie Kabaretu Moralnego Niepokoju ale Robert Górski jest przeciwny organizacji benefisu: „każą Ci grać skecz z przed 20 lat a ja już nie potrafię go tak zagrać”. Był to bardzo intensywny czas. Ile powstało skeczów? Nie jest to zliczone. Górski ma wrażenie, że najciekawsze jeszcze przed nimi. Nie ma poczucia wypalenia zawodowego. Pomimo pandemicznej rzeczywistości Kabaret jeździ z nowym programem.

Poza byciem satyrykiem, Robert Górski jest aktorem- występował m.in. w ponad 100 spektaklach „Ucho Prezesa – Scheda”. Twierdzi, że jest to męczące, ponieważ trzeba mówić tekst, dokładnie go odzwierciedlając. W skeczach zawsze można było coś zmienić, improwizować. W teatrze próby zajmują 90% czasu a finał, czyli spektakle zajmują 10 %. W kabarecie jest zaś odwrotnie: czas na próby zajmuje tylko tyle, co podróż w busie na występ, potem powtórka w hotelu. Zespół stosuje zasadę, że co trzecie zdanie ma być śmieszne. Wtedy skecz nadaje się do nagrania w telewizji.

„Poszedłem na polonistykę, aby pisać wiersze, piosenki i książki. Mam pomysł na kolejna książkę, zbiór opowiadań, która jest bardzo ważna, ale gdy przychodzą kolejne projekty do realizacji, ona spada na dół.”

Robert Górski napisał też musical wykorzystując piosenki zespołu 2 plus 1. Premiera zaplanowana jest na przyszły rok. Chciałby napisać coś dla teatru np. komedie, tak aby odejść trochę od „Ucha Prezesa”.

Zdolna żona satyryka

Monika Sobień-Górska skończyła dziennikarstwo. Najpierw pisała artykuły do prasy kobiecej. Były to teksty psychologiczne oraz wywiady. Później założyła własny portal z wywiadami, gdzie kobiety przeprowadzają rozmowy z mężczyznami. Następnie poznała Michała Czerneckiego. To on zaproponował, aby wspólnie napisali książkę. Przedstawili tam drogę, którą musiał przejść, aby zostać aktorem. Dotknęli tematów trudnych takich jak depresja, trudne dzieciństwo, rodzina patologiczna. Nawiązali do kariery zawodowej Michała. Omówili jak trudno było mu przebić się w tym zawodzie. Rozmowa została spisana w formie wywiadu. Podczas współpracy Michał wspomniał Roberta, którego poznał gdy był w niebycie. Górski przywrócił Czerneckiego wielomilionowej widowni. Dzięki tej książce Monika poznała Roberta. Jej serce zabiło mocniej, gdy odczytała wiadomość od Roberta: „Mam taką przypadłość, że wyłapuje ptaki z połamanymi skrzydłami i uczę ich na nowo latać”.

Pani Monika zaprosiła Górskiego do wspólnej pracy nad książką „Jak zostałem Prezesem” po sukcesie „Ucha Prezesa”. Książka wyszła lekka i przyjemna. W książce są rozmowy z osobami, które brały udział w produkcji. Jednak nie wszyscy chcieli, aby ten serial powstał. Niektórzy bardzo przeszkadzali. Na plan przychodził pan z psem, który zajadle szczekał. Wynajmujący lokal do produkcji filmowej złośliwie zablokował ekipie dostęp do toalet. Notorycznie przyjeżdżała straż miejska na kontrole.

„Państwo z kartonu”

Serial ten, kręcony komórką był mocno przerysowany. Monika przyznała, że teraz żałuje, że zgodziła się na taką kreację. Przytoczyła liczne sytuacje, które budziły sporne kwestie np.: w jaki sposób w domu powinien wisieć papier toaletowy, jak prawidłowo należy myć okna, co robi na stole niedopita herbata w szklance?

Najnowsza książka „Ukrainki” to historia, która ma dwa oblicza.

Jedna - to historie 21 Ukrainek- emigrantek zarobkowych. Druga, to oblicze nas, Polaków. Wypowiadają się tu rozmówczynie w sposób szczery aż do bólu. W książce przedstawiony jest obraz polskiej klasy średniej. Zatrudniane kobiety mają różny status społeczny i zawodowy; jest dziennikarka, fryzjerka, księgowa. Wbrew pozorom nie są to tylko panie do sprzątania. Opisane są w tej książce rzeczy, o których się nie mówi. Deklarujemy na przykład, że tak zdrowo się odżywiamy a zawartość naszej lodówki temu zaprzecza. Ukrainki opowiadają też jak są przez nas testowane. I czy same kradną, a jeżeli tak- to co.

Kolejny pomysł Moniki Sobień- Górskiej na książkę to temat życia bardzo zamożnych ludzi, multimilionerów. Co się dzieje się z umysłami ludźmi, kiedy nie ma niedoborów? Jak się bawią na wakacjach? Przytoczyła przykład 14-latki,córki rodziców którzy mają wszystko, widzieli wszystko a ich dziecko zmaga się z depresją - Są niewolnikami własnych pieniędzy. Nie mogą nawet zrobić zakupów w popularnych sieciówkach, nie mogą jeść w podrzędnych restauracjach….

Pytania do Roberta od publiczności

Jak się pracuje w reklamie? Było to pierwsze poważne doświadczenie zawodowe – na I czy II roku studiów polonistycznych- Robert Górski pracował jako copywriter. Poznał życie w korporacji, poczuł jak wyglądają relacje zawodowe. Cieszył się jednak, gdy odzyskał wolność i mógł zacząć podróżować z kabaretem po Polsce.

Czy miał Pan jakieś nieprzyjemności ze strony polityków? Czy popsuł Pan komuś humor? Zasugerował pan romans jednemu z polityków, który się oburzył i ostro skrytykował serial…

Tak naprawdę chodziło mi o romans polityczny między Platformą a Nowoczesną. Ten polityk źle odczytał moje intencje. Serial „Ucho Prezesa” był upubliczniany w internecie, więc tak naprawdę sami robiliśmy sobie cenzurę. Kilkukrotnie ktoś zespołowi powiedział, że niebezpiecznie robić serial o polityce. Jednak na konferencjach prasowych praktycznie każdy z Rządu wypowiadał się na temat naszego serialu. Niektórzy dopytywali się, dlaczego jeszcze go nie ma w „Uchu Prezesa”. Udział w nim był odbierany jaka pewna renoma dla rządzących polityków.

Który skecz jest dla Pana najlepszy? Taki top topów?

Według Roberta Górskiego to historia o gruzińskim studencie Awas. Polską wersję skeczu wykonywali Piotr Fronczewski oraz Wojciech Pszoniak z Kabaretu Pod Egidą.

Podczas tego spotkania uciążliwie dzwonił czyiś telefon. Czyżby znowu ktoś przeszkadzał?....

Kinga Majewska

Grski