Nowości

       
1a 2a 3a 4a
       
5a 6a 7a 8a

Nagroda specjalna za zestaw wierszy o tematyce grójeckiej w XL Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „O Laur Jabłoni ‘2020”

Poniżej przedstawiamy wiersze Pani Ireny Wandy Niedziałko, która otrzymała nagrodę specjalną za zestaw wierszy o tematyce grójeckiej w XL Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „O Laur Jabłoni ‘2020”

Renata Malinowska – godło „BLUSZCZYK KURDYBANEK”

Getto w Grójcu

Dzień w rejonie Kościelnej, Mszczonowskiej i Zatylnej

zaczynał się przed świtem

dziadek Mosze gramolił się z siennika

wypełzał spomiędzy dzieci i żony

i mamrocząc poranne modlitwy

wyruszał na łowy uzbrojony

w dwa złote zęby

które wyrwał wieczorem

próbował upolować cokolwiek

obszar miał ograniczony kilka ulic

getta w Grójcu to cały świat gęsto zaludniony

Takich jak on było wielu

złote zęby, stare monety czy zegarki po dziadku

musieli wymieniać wspomnienia na chleb

o winie nikt nie myślał choć przecież tam

także się piło

próbował pływać na łupinie z buraków i kartofli

przez morze podczas wojennej burzy

z góry skazany na porażkę

kwadrat ulic zawężał perspektywy

coraz bardziej coraz gęściej w izbie

a jednak przetrwali

do lutego 1941 roku.

Dziadka Mosze upolował młody Niemiec

bo za wyjście z getta karano śmiercią.

Ogryzek

 

Było piękne karminowa czerwień idealne kształty były dowodem romansu słońca z ziemią

gładkie bez jednej zmarszczki bez jednego śladu zepsucia bez robaka który niszczyłby

wnętrze miękkie soczyste pachnące wilgocią ziemi przymierzem z wiatrem

Było idealne czas mimo że nie ma zębów nadgryzł je nie trafiło w dobre ręce nieco obite

skórka nie tak jędrna pomarszczona wilgoć wyparowała z łzami którymi płakało codziennie

tylko miękkie wnętrze pozostało

Poznano się na nim uznano że jest na tyle dobre że można gryźć zabierać po kawałku to co

miało to czym było ślady zębów nie bolały przez chwilę żyło nadzieją że tak będzie stale

będzie w rękach będzie otoczone czułością dawać siebie karmić

Z marzeń został ogryzek rzucony obok śmietnika nie nosi śladów dawnego życia marna

karykatura jabłka pożywka dla mrówek

coś z Niemena

 

Połacie żółci falują gdzie oko przyłożyć

jesień się nimi zaczyna jeśli wierzyć piosence

a ja, ja nie jestem ta dziewczyna

choć wychodzę gubię drogę coraz częściej

nigdzie nie ma mojej sieni, listy wiatr rozrzucił

i do szkoły już prowadzę tylko dzieci

a ja, ja nic na to nie poradzę

chociaż staję, zwalniam, to czas leci

wrzesień wkłada przez próg głowę

za nim tupie niecierpliwie październik

a ja, ja zapomniałam już właściwie

chociaż długo wychodziłam do cukierni

z przemodlenia już nie bywam senna

nie spotykam nocy z dniem gdy składam głowę

a ja, ja cóż, dziś całkiem dobrze śpię

choć jesienią w duszy burze mam. . . majowe.

Jak jest między nami

 

Tak cicho między nami

niebiesko od ekranów

słowa utknęły i spływają do wewnątrz

jak łzy coś dławi nas w gardle

niczym kość niezgody na taką codzienność

czarny Kot pręży grzbiet

a księżyc wystawił tarczę na naszą stronę świata

żadna gwiazda nie spada i nie zacznie się szczęśliwa historia

tyle lodu między nami puste miejsce po drugiej stronie łóżka

oszronione ciepłem oddechu nie dam rady rozmrozić tej przestrzeni

 

 

 

pestka czyli o mnie

 

nic nie znacząca rzucona przy drodze

którą przechodzą tłumy

wdeptana w piach niepotrzebna

bezbronna nieporadna

nie umiejąca odnaleźć się w swej małości

pomiędzy wielkimi tego świata

leżąca w bezruchu

a jednak pełna życia

chroni je twardą skorupką

wystarczy trochę wody

trochę czułości ciepła

wyda owoc