III nagroda w XXXIX Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „O Laur Jabłoni ‘2019”

 Dziś zamieszczamy wiersze zdobywczyni  III nagrody w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim

„O Laur Jabłoni ‘2019. Pani Małgorzata Januszewska z Częstochowy użył pseudonimu „Buntowniczka”.

 

XXXIX Ogólnopolski Konkurs Poetycki „O Laur Jabłoni”

 

zestaw poetycki:więźniarki”

 

 

białej show

 

if you wanna be my lover… niesie się za ogrodzenie. zwabia tłum.

mile widziany z monetami.

 

za jedno euro śnieżna kakadu rozkłada pióropusz i tarza

całego siebie. wrzawa wraz z pozorowanymi procentami rośnie.

 

za drugie euro okrąża głowy i wybiera dobrze rokującą dłoń.

by z ramienia zsunąć się wprost do kieszeni. spenetrować ją.

 

po trzecim euro pazurem chwyta kierownicę minideskorolki.

kręci młynka na bieżni, a friendship never ends – podsumowuje

 

pokaz naturalności.

nie możemy wyjść. z podziwu dla homo sapiens.

 

 

 

czarnej melancholia

 

w tym zoo dominują pomarańczowe dwa na dwa. łatwo zmywalne

jak draperie w blokowisku. rezuska wpatruje się w kraciaste niebo,

kapucynka kwili wczepiona w pikowany narożnik. a mała czarna

zastyga na pieńku. bo, oprócz miski, słoneczny pieniek ma.

 

pomiędzy prętami prześlizguje ku mnie smolistą dłoń.

wypielęgnowane paznokietki, długie szczupłe paluszki.

cztery. rysunek wnętrza czeka na dobrą wróżbę.

nieśmiało, opuszkami sczytuję jedwabistość. ze zmarszczek

 

wspólną prehistorię. osobną teraźniejszość.

 

umykam przed błyszczącymi oczami.

 

 

 

szarej spowiedź

 

nie mogłabym być niedźwiedzicą. z impetem rzucać się w arktyczną głębię.

nie potrafię ani nurkować, ani tropić ofiar. na minimalistycznych krach.            

rozkwitam egzemą, tracę palce – nie wpiłabym się w klify strojne girlandą jaj.

jedynie długi sen i przytulanie skromnych miśków dobrze by mi szło.  

                  

nie mogłabym być berniklą. polegać na heroizmie tylko swoich mięśni.                          

nie potrafię poddać się prądom, mam kłopot z unikami, do tego w mieście się gubię.

i jak wyprowadzić stado w niebo pod obstrzałem? jak znosić rozstania?              

co prawda szlaki rozpięte w przestrzeni odczytuję śpiewająco, ale te się kurczą.

 

nie mogłabym być waderą. z junakiem pożądliwie przemierzać horyzont.

moje serce protestuje na podejściach. sprzeciwia się podlizywaniu,

nie unosi go walka o tron. a nozdrzom milsza woń poziomek. ale jak ona

tęsknię za bujnym domem i kompletną, nic-nie-udającą watahą.

 

więc jestem (ułomnym) człowiekiem. rozbudowuję piramidy słów,                        

rozumiem obcych. ciekawość moja wykracza poza ramy Drogi Mlecznej.

ale nie potrafię rozbroić granatów

złamać strzelb

stępić pił

ani zatkać kominów.