lato bannerKliknij w obrazek...

Lista książek najbardziej rozchwytywanych

       
roz akad roz alcatraz roz call roz emeryt
       
roz gustaw roz mala roz maly roz zula

Katarzyna Justyna Zychla godło „Tamaryszek” – wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „O Laur Jabłoni 2018” organizowanym przez Bibliotekę Publiczną w Grójcu

Miejsce Intymne

Nigdy nie byłam nad morzem. Szepczę. Nigdy nie byłam! Krzyczę.

Wbiegam w rozpędzoną falę. Zderzenie światów. Zachwyt. Zachłystuję się.

Przekrzykują mnie mewy o gipsowo perłowych skrzydłach, gadatliwych dziobach.

Otwieram się jak muszla. Przepływa przeze mnie niebo. Ciężkie, syte, moje.

Napełniam się wilgotnym piaskiem. Trudno znaleźć wyjątkową muszlę.

 

 

Tego lata oszukam życie. Ukradnę nocą wolność morzu.

Czuję mrowienie przestrzeni pod skórą. Na skórze. Zanurzam się w śmierci,

by zmartwychwstać na zatłoczonej plaży, wśród radosnych pokrzykiwań dzieci.

Słodki zapach balsamów kłóci się z wonią pobliskich smażalni.

Aż do teraz zaślubiam horyzont wspomnieniem żagli. Moja podróż dobiega końca.

Wsuwam pod cienką warstwę piasku dłonie. Z tego samego jestem. Do tego samego

wrócę. Zanim jednak, w sklepiku z pamiątkami długo szukam odpowiedniej pocztówki.

Coś muszę napisać na odwrocie. Coś, czego nie mógłbyś się spodziewać. I coś, z czego

odczytałbyś jak szyfr, że nie chcę wracać. Że rosną mi tu skrzelaskrzydła,

gdy wysoka fala biegnie mi naprzeciw. Wyciąga odwieczne ramiona.

Mam serce z bursztynu. Gdy pocieram. Otwiera się przestrzeń. Nie chcę cudu przejścia.

Cud pozostania zupełnie mi wystarczy.

Jeśli

Jeśli masz czytać. Czytaj we mnie wszystko.

Po brązowe plamki od słońca. Zmarszczki.

Po wgłębienia i wypukłości. Cienie pod

oczami i diagnozy wróżące niepogodną

jesień. Jeśli masz czytać. Czytaj pełnymi

zdaniami, ciężkimi jak kiście winogron,

jak jabłka ciężarne deszczem i pestycydami.

Tylko wtedy poczuję się kochana

od stóp po czubek łysej głowy.

GODŁO „TAMARYSZEK”

Open

Otwórz mnie. Zacznij od ust. Tam schowałam słowa.

Parzą podniebienie.

Później rozewrzyj moje dłonie. Zacisnęłam w nich

świat. Przepis na babciny napar z kurdybanku.

Bolą mnie palce,

gdy dotykam maleńkich wypukłych kropeczek.

Nawet, gdy mówisz, że to konieczne, drżę.

Z ciemności wywodzę serce, jakbym ciągnęła

kamień, którym przywalono grób Chrystusa – wiem, że nawet

gdyby mi się udało – światło nie zaleje dziedzińca.

Otwórz mnie. Zmieszaj ślinę z ziemią.

Jeśli trzeba niech drzewa będą jak ruchome tarcze.

Lekarze obiecują cud. Szukam sadzawki Syloe,

ale ty ostrzegasz: Uważaj! Kałuża!

Krawędź ciemności jest ostra jak brzytwa.

Poznaję to, po słodkim smaku krwi.

GODŁO „TAMARYSZEK”

Sensitive

„Mam rany, które sól żywi każdego ranka
i majaczenie odległych istot.”

/ Kenia Leyva Hidalgo /

pożyczyłeś mi na chwilę

twoje widzenie świata

rozpieranie kamieni przez wątłą łodyżkę

lot pszczoły nad gryczanym polem

szklankę do połowy pełną ze słońcem cytryny

ubrałam też twoje buty

obtarłam pięty do krwi by przejść nie swoją ścieżkę

spróbowałam być jak james bond i dziewczynka ze szpitalnego okna

modląca się codziennie o to by mogła raz jeszcze

złapać motyla oddechu

nie pytaj czy coś jeszcze mam do powiedzenia

na czarnych kamieniach spisano wojny

ja turlam zaledwie maleńki kamyczek

z nadzieją że jeszcze potrafię płakać

zanim pojawią się napisy końcowe

Projekcje

Ciepłe jest twoje ciało jak rozgrzana w słońcu łódź.

Wilgotne jest twoje ciało jak pole łubinów, miękkie, układam

w nim swoje sny. Wszystkie.

Kołyszesz mnie jak dziecko. Masz silne ramiona i tatuaż

w kształcie pękniętego domu. Tamto powraca od czasu do czasu

Jak śmieć z prądem rzeki. Obiecałeś

że twój syn zdobędzie księżyc. Nauczysz go walczyć o swoje.

Twoje zostało uśmiercone jednym uderzeniem pięści.

Teraz delikatnie kładziesz ciężką dłoń.

wyczuwasz ruchy i twoje oczy napełniają się deszczem.

Liczysz jego wzrost w centymetrach. Wagę w dekagramach.

Krzyk sowy uderza w okno jak kamień.