Lista książek najbardziej rozchwytywanych

       
roz akad roz alcatraz roz call roz emeryt
       
roz gustaw roz mala roz maly roz zula

ekslibris
Szanowni Państwo

Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna im. W.S. Laskowskiego w Grójcu organizuje konkursy:

              

  1. Konkurs Plastyczny „Barwy Niepodległości”
    Regulamin konkursu plastycznynego - Barwy Niepodległości .pdf >> POBIERZ
    Formularz zgłoszeniowy.docx>>POBIERZ
  2. Konkurs Plastyczny „Polskie Symbole Narodowe”
    Regulamin konkursu plastycznego - Polskie Symbole Narodowe.pdf >>POBIERZ
    Formularz zgłoszeniowy.docx>>POBIERZ
  3. Konkurs Literacki „100-lecie odzyskania Niepodległości”
    Regulamin konkursu literackiego - 100-lecie odzyskania Niepodległości.pdf>>POBIERZ
    Formularz zgłoszeniowy.docx>>POBIERZ
  4. Konkurs Fotograficzny „Grójec – 100 lat Niepodległości”
    Regulamin konkursu fotograficznego - Grójec - 100 lat Niepodległości.pdf>>POBIERZ
    Konkurs fotograficzny - FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY.doc>>POBIERZ

 

Konkursy odbywają się w ramach obchodów Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości przez Polskę w 1918 r.

Celem konkursów jest popularyzacja wiedzy na temat tego wydarzenia, rozwijanie u uczniów i dorosłych wyobraźni oraz kreatywności.

Konkursy są skierowane dla dzieci, młodzieży oraz uczniów szkół ponadgimnazjalnych uczęszczających do placówek powiatu grójeckiego jak i też dla mieszkańców (konkurs fotograficzny jest przeznaczony również dla dorosłych).

Laureaci konkursu otrzymają nagrody rzeczowe.

Informacje o dokładnym terminie i miejscu wręczenia nagród zostanie podana po rozstrzygnięciu konkursów na stronie internetowej biblioteki.

Ela Galoch godło „Esencja” – wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „O Laur Jabłoni 2018” organizowanym przez Bibliotekę Publiczną w Grójcu

Ela Galoch

Swojskie pejzaże

Na stary dwór najlepiej patrzeć spod półprzymkniętych powiek.

Pokoje na dole rozerwą spowijającą czerń lisimi źrenicami,

mimo że między tym, co jest tam, a tu – istnieje tajemnica. I ściany

staną się lekkie, wyrosną ponad przeciętność nocy. W tej wizji

oswajają się nasze lęki. Bo w śniegu każdy podupadły dom wygląda

jak zaczarowany. Egzotyczne rośliny mróz sadzi na resztce szyb.

 

Znów mieszkają w nim hrabiny, pełne dumy, w otoczeniu srebra,

aktów i służby. Śpiewają po francusku, grają na fortepianie.

Szpakowaci panowie trzymają ich dłonie, nacierają, rozgrzewają.

Zapachniało starą wiśniówką i namiętnością. Wyznają głód bliskości

urywanymi zdaniami, rozpoczął się bal śnieżycy i wiatru.

Lodowe diademy zatrzymują się nawet we włosach licealistek,

co z ciekawości zapuszczają się do dworskiego parku. Śnieżne papugi

siadają na ich współczesnych płaszczach niczym ozdobne ornamenty,

czyniąc z nich zaginione księżniczki. Każdy ich ruch, pochylenie ciała

przypomina pląsanie chochlików na tle rozbielonych pól.

Może nigdy wiosna nie nadejdzie, znikną stawy, drogi i wiecznie

będzie istniał ten nieprzewidzialny świat? Przecież nawet gałęzie drzew

przypominają kryształowe lichtarze, płonie w nich zachodzące słońce.

Tylko z oddali ujadanie psów budzi ze snu.

 

Ela Galoch

W poszukiwaniu pradziadka
1918

Tam pod jarem, gdzie w wojence padł,
wyrósł na mogile białej róży kwiat.

Wydaje się, że legioniści ogłuchli od chaszczy; pod jałowcami

pogubili metalowe guziki. Ale w księżycowe noce

wychodzą z ukrycia grzać się przy biwakowych ogniskach.

Staje się gwarno i śpiewnie od ułanów, parskania koni.

Każda mogiła będzie opowiadać o dziewczynach z wodewilów,

zagubionej pończosze czy żonie; o tym miejscu i ostateczności.

O oddziałach, które stawały jak średniowieczne krucjaty

na tle płonących dworów i spoconego nieba.

Cmentarze to nie pustka: bo, mimo że leżą obok siebie wrogie armie,

to nie są dla siebie wrogami. Tak naprawdę nikt nie umiera dla cesarza,

czyjejś władzy albo obcych przekonań. To jego własna śmierć

i własne mauzoleum, nie można ich zrównywać z wieczornym cieniem,

trawą i krzykiem. Twarzami, oprawionymi w surowe deski,

patrzą sobie w oczy, tam gdzie czas lśni wszystkimi kolorami.

W wyobraźni płoną znicze, strzelają iskry życia, bo tu

nie ma starców, jedynie studenci śmierci. Chociaż oni już wiedzą

o tym, czego my zaledwie się domyślamy. Mają ptaki, owoce jeżyn,

a zimą biel okrywa przemarznięte dłonie krzyży. Las trwa, zostaje,

tylko prawnuk goni czerwoną latarnię snu, by źrenicy

nie zatrzymać pytań i odpowiedzi: bo przeszłość, tak łatwo

z rąk wymyka się, wciąż ucieka, znika we mgle.

Ela Galoch

Ułańska fantazja
1918

Wojenko, wojenko,
cóżeś ty za pani, że za tobą idą,
że za tobą idą chłopcy malowani?

Dość już tej wojny, której zbyt wyraźnie doświadczamy!

Gdy przykłada się ucho do ziemi: mruczy, dudni, wybucha

szlochem; podrzuca krwiste łuny, rozsiewając wokół strach.

Wszystkie drogi wybiegają zobaczyć ją niczym rozjuszonego,

czerwonego tygrysa; wymodlić, żeby kolejny raz przebiegła bokiem,

wierząc, że gdy wrócą nasi wojacy świat uspokoi się jak po burzy.

Przy ruinach średniowiecznej baszty poczujemy bliskość stawów:

rozkwitną pąki białych róż. Ponad polami rozrzedzi się mgła,

tylko wiatr w burzanach będzie cicho łkał.

Usłyszymy jak dzika kaczka rozrywa taflę wody i jak się napina

wędka dworskiego parobka pod ciężarem leszcza. Błysk spławika

odbije się w kryształowym sklepieniu kościoła i wpadnie źrenice

wyglądających dziewcząt: przybyli ułani pod okienko. Dajcie nam róży

najpiękniejszy kwiat, wtedy od strony drożdżarni zejdą na bruk miasteczka

tajemnicze zapachy; melasa z cukrowni i lukier na pączkach

na wystawie cukierni będą wodziły na pokuszenie.

Znów zaśpiewają beczki w od lat nieczynnym browarze. Podchmielony

Stasiek wsiądzie na skrzypiący bicykl, minie wóz z mleczarni,

potem dom doktora, pensjonat pani Róży i żydowską karczmę,

jakby z najstarszych fotografii, by dotrzeć tam gdzie pod butami

strzelców, legionistów uliczki będą tętnić jak wesołe miasteczko:

przyszliśmy napoić nasze konie, za nami piechoty pełne błonie.