„Pisanie, to mój sposób na spędzanie wolnego czasu”. Spotkanie z Katarzyną Bereniką Miszczuk w Bibliotece Publicznej w Grójcu

miszczuk katarzyna dyrektor biblioteki wrecza autorce upominekW sobotę 9 czerwca 2018 roku Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna w Grójcu gościła w ramach Nocy Biblioteki Katarzynę Berenikę Miszczuk, pisarkę młodego pokolenia, która na co dzień pracuje jako lekarz medycyny rodzinnej.

Katarzyna Berenika Miszczuk jest absolwentką Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i realizuje się w wyuczonym zawodzie, a w wolnym czasie pisze książki. Bowiem – jak twierdzi – pisanie jest sposobem spędzania wolnego czasu. Mając piętnaście lat napisała debiutancką powieść, wydała ją trzy lata później (2006). Jest autorką kilkunastu powieści, wśród których można znaleźć zarówno książki z gatunku fantasy, np. serię diabelkso-anielską: "Ja, diablica" (2010), "Ja, anielica" (2011) oraz "Ja, potępiona" (2012), jak i kryminału np. „Pustułka”. Czytelnicy chętnie sięgają po jej najnowszy cykl „Kwiat paproci”, w skład którego wchodzą: „Szeptucha”, „Noc Kupały”, „Żerca” i „Przesilenie”. W 2017 roku powieść „Szeptucha” otrzymała tytuł Najlepszej Powieści Roku 2016 w kategorii literatura fantasy portalu lubimyczytać.pl

Podczas spotkania Autorka przybliżyła nam, swoich czterech książek z cyklu „Kwiat paproci”. Była to niezwykle zajmująca opowieść o gusłach mitologii słowiańskiej, którą pisarka zaczęła się interesować cztery lata temu. A wszystko za sprawą pierwszego spaceru po lesie w Bielinach koło Kielc, z których pochodzi mąż Katarzyny Bereniki Miszczuk. Jak wyznaje nasza rozmówczyni: „I tam po raz pierwszy poszłam do lasu. I właśnie wpadłam na pomysł napisania coś bardziej takiego naszego, słowiańskiego”. Jedną z jej głównych bohaterek wspomnianego wyżej cyklu jest Baba Jaga – szeptucha, ma ona swoją chatę w Bielinach, w której przyjmuje swoich pacjentów, lecząc ich min. ziołami, czosnkiem i nalewkami, ale nie tylko. Jak twierdzi pisarka – szeptuchy uchodziły i uchodzą jeszcze (bowiem istnieją do dzisiaj, Autorka zadała sobie trudu by odnaleźć kilka w Polsce) za mądre kobiety, nie tylko leczyły pacjentów z przeziębień i chorób, ale także prowadziły ciąże, wypędzały złe duchy, leczyły ze schorzenia zwanego kołtunem (od splątanych włosów na głowie). Bohaterka powieści naszej rozmówczyni specjalizowała się między innymi w niwelowaniu tegoż schorzenia, którego powodem był długotrwały stres i zmartwienie, a konsekwencją mógł być nie tylko ból głowy, ale również paraliż całego ciała. Jak twierdzi Autorka, absolutnie nie można było obciąć takiego kołtuna, gdyż pacjent narażony byłby wówczas na rychłą śmierć. Narzędziem leczenia była wełna, nad którą wcześniej modliła się szeptucha. Pacjent kładł ją pod poduszkę, na której spał. Wełnę tę należało wymieniać u szeptuchy co 3 dni. W efekcie, wymodlony przez Babę Jagę kołtun, mógł zostać przez nią obcięty nożyczkami. Bohaterka powieści Miszczuk w sposób niezwykle wyszukany leczyła również z choroby zwanej wiatrem, a także złym spojrzeniem, tzw.urokiem. Mądra baba ze wsi pomagała także w znajdowaniu miłości, na którą było kilka sposobów. Można było wsypać czubatą łyżeczkę sproszkowanego serca kreta do napoju osoby, w której chce się wzbudzić uczucie. Kobieta mogła upleść wianek z kwiatów lipy i ubrana tylko w ów wianek mogła wykąpać się w rzece w trakcie pełni księżyca. Kolejne sposoby to np. nalewka ze żmii, zaszyty fiołek za pazuchą wybranej osoby (pamiętać należało o wcześniejszym oberwaniu płatków). Nader interesującym sposobem na miłość było poszukiwanie nasięźrzału. W upalaną noc czerwcową należało iść przez las tyłem, na golasa, w poszukiwaniu owej rośliny, nasięźrzału. Podczas poszukiwań trzeba było recytować zaklęcie: „Nasięźrzale, nasięźrzale rwę Cię śmiale, pięcią palcy, szóstą dłonią niech się chłopcy za mną gonią; po stodole, po oborze, dopomagaj, Panie Boże”. Należało znaleźć kwiat na łące o północy, następnie ostrożnie zerwać i ususzyć, tak by nie spadł żaden płatek, gdyż nie zadziałałoby zaklęcie. Następnie trzeba było ów kwiat przewiązać czerwoną wstążeczką i zakopać w pobliżu domu ukochanej osoby. Za każdym razem kiedy ukochany chodził po tym zakopanym nasięźrzale miał pomyśleć o osobie, która to zrobiła. Szeptuchy pomagały również w przestrzeganiu lokalnych świąt. W cyklu powieści „Kwiat paproci” przeczytać można o arcyciekawym słowiańskim święcie Nocy Kupały i związanych z nim zwyczajach jak np. poszukiwanie kwiatu paproci, który zakwita podczas tej jednej nocy, a jego zerwanie może nam dać szczęście i bogactwo.

W drugiej części spotkania pojawiły się pytania dotyczące m.in. źródeł, którymi posiłkowała się autorka pisząc swoje powieści – były to przede wszystkim zielniki, jak wyznaje, padło też pytanie o zainteresowania psychiatryczne pisarki, wyraziste w powieści „Obsesja”, wszak szpital w tejże powieści wzorowany jest na Bródnowskim, w którym Miszczuk odbywała praktyki studenckie.

W ostatniej części spotkania, ku uciesze wiernych czytelników, pisarka zdradziła, że dostała zielone światło od wydawnictwa na napisanie czwartej części serii diabelsko-anielskiej pt.: „Ja, ocalona”. Premiera zaplanowana jest na jesień 2019 roku. Na zakończenie autorka rozdawała autografy.

Z całą pewnością to niebywale zajmujące spotkanie, wzbogacone prezentacją, dostarczyło niezapomnianych wrażeń jego uczestnikom.

Katarzyna Rdzanek

miszczuk katarzyna goscie i autorka na spotkaniu2

miszczuk katarzyna goscie i autorka pocdczas spotkania