Wiersze Pana Mirosława Puszczykowskiego

W XXXIV Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „O Laur Jabłoni 2014” nagrodę specjalną za najlepszy zestaw wierszy o tematyce grójeckiej zdobył Mirosław Puszczykowski z Mogilna w woj. kujawsko-pomorskim. Jury zwróciło uwagę na pomysłowy zapis wiersza „Jabłoń”.

Tak zareagował autor na wieść o znalezieniu się w grupie laureatów:

„Dzień Dobry ! Dziękuję bardzo, to dobra wiadomość, już drugi raz wygrałem nagrodę specjalną, więc warto opisywać i chwalić "grójecką ziemię". Pozdrawiam!”
 Mirosław Puszczykowski

Oto nagrodzone wiersze:

Gdzie jabłoń mówi dobranoc

tu wstaje się płatkiem kwitnącego świtu

co rano w te sady od pokoleń
trzeba wlewać duszę
by zapłonęły mocnym rumieńcem
jak młoda dziewczyna
po ojcowskich śladach
dziadkowych doświadczeniach
wyrosły „ grójeckie jabłka „

tu w krainie kwitnącej jabłoni
miłość wyrosła na drzewach
tu dojrzewała letnim słońcem
podlewana pieszczotliwym deszczem
by zabrać cię do raju
o którym teraz piszą poeci

tutaj Bóg zasiadł na miedzy
i nie może się nadziwić
ile jest radości z małego jabłka

ta stara antonówka pod płotem
pochylona w samotności
mówi wracającym ze sadów dobranoc

Jabłoń

 

                      Tu nad rzeką

             Molnicą między sadami,

       samotna jabłoń już od pokoleń

     mocno korzeniami stoi. Gdy inne za

płotami kwitną, ona spokojnie podgląda,

wie że kwiatem jeszcze się obsypie. Przez

lata doświadczyła, że trzeba kwitnąć głową

chłodną, bo ogrodnicy, zimna Zośka może

zmrozić i już plony będą zagrożone. Pod

     nią już dziadek pił czarną kawę, gdy

       odpoczywał po polnych robotach

           zdrożony. Pod nią mój ojciec

               swą miłość wyznawał,

                           grał na

                         gitarze,

                         pisywał

                         dla niej

                         wiersze.

                         Dzisiaj

                         pokornie

             owoce rodzi, jest jeszcze
        piękna i wygląda przystojnie.

 

Gałązka jabłoni

pamiętam do dziś te poranki
kiedy budziła mnie dziadkowa jabłonka
uderzała jak dziewczyna paluszkami w okno
szeptała przez szybę bym wstał
bo trzeba rychło w pole

co roku strzelała kwiatową różo-bielą
ogród wtedy pachniał wiosną
oczy radowały się słońcem
a ty na tych gałązkach
zawsze byłaś we mnie

tęsknota zawsze puka do mnie
tamtą letnią papierówką
pod którą zbieraliśmy jej owoce
ty kusiłaś mnie jak tamta Ewa
ciepły deszcz zmył twój uśmiech
powiedziałaś wtedy
że nie jesteś jeszcze gotowa

Wiosna

prawdziwa wiosna jest wtedy
kiedy zakwitają jabłonie
pachnąca chwila nie może długo trwać
więc kapryśny jak zwykle wiatr
strąca z nich puszyste płatki
by wieczorem wybielić pociemniały sad

kiedy poranek pierwszym brzaskiem
rozświetla grójeckie sady
z nimi zakwita maj i miłość
w szeregach drzew rześkie powietrze
recytuje romantyczne wiersze
ptaki miłośniczki poezji
pousypiały w nektarowych gałęziach

rzędy pachnących panien
strzepują swój największy urok
by podjąć jak matka trud rodzenia
już niedługo w sierpniowym słońcu
kusić będę szarą renetą