Pocztówka z Różanną

    Tak można określić najnowszą książkę Andrzeja Zygmunta Roli-Stężyckiego, której promocja odbyła się 14 maja w Miejsko-Gminnej Bibliotece Publicznej w Grójcu.
    Jak zaznaczył autor – książka prezentuje Różannę tym, którzy jej nie znają, zaś mieszkańcom pozwala utrwalić pamięć o ich małej ojczyźnie. Stwierdził: Wszak to jedynie album fotograficzny, zawierający zamkniętą w kadrach fragmentaryczną rzeczywistość.

  I w tym miejscu można się z panem Andrzejem nie zgodzić.
    Po pierwsze: album zazwyczaj zawiera krótkie podpisy pod fotografiami. A tu? Mamy kilka rozdziałów. Przykładowo: lokacja wsi, klimat, fauna, flora, rolnictwo, folklor, historia wsi, mieszkańcy, informacja o sąsiednich miejscowościach. Weźmy na przykład fragment
o kulturze ludowej, uwzględniający obrzędowość, muzykę i taniec, stroje regionalne, budownictwo lokalne oraz… język. Autor krótko opisał wszystkie te elementy, przy czym w tekst wkomponował trzynaście zdjęć obrazujących na przykład Młodzieżowy Zespół Folklorystyczny i obiekty z Izby Regionalnej. Urokliwe kapliczki wraz z dokładną ich lokalizacją zostały zamieszczone w rozdziale Ludzie. Ma to swój sens – budowali je przecież mieszkańcy, dziękując Opatrzności za doznane łaski, albo w nadziei na kolejne. Teraz zbierają się pod nimi kobiety na majowe śpiewanie.
        Zresztą rozdział o mieszkańcach jakby zaprzeczał drugiej tezie autora: Książka ta nie ma charakteru ambicji pracy naukowej. Może i nie, ale… Są tu zdjęcia aktów z ksiąg parafialnych, nazwiska wzmiankowane w Różannie w XIX wieku, a także występujące wówczas profesje. A fragment o znanych przedstawicielach wsi? Także wymagał wglądu w ich życiorysy. Pan Andrzej wspomniał m.in. o piszącej tu swoje wiersze, niedawno odeszłej Wiesławie Piliszek, autorce dwóch tomików. Jej utwory zostały odczytane podczas spotkania i wzbudziły refleksję. Na drugim biegunie znalazł się pan Czesław Szczepański: zagrał na akordeonie oberki, poleczki i inne piosenki biesiadne, które grywa na weselach.
      A informacje o dziejach miejscowości? Przecież nie spisano ich na przydrożnym drzewie. Trzeba było dotrzeć do zapisów metrykalnych, maszynopisów, popytać mieszkańców wsi.
      Pan Anrzej wykonał żmudną pracę. Osiadłszy w Różannej dwa lata temu, na tyle wrósł w lokalną społeczność, że zdołał jej przedstawicieli przekonać do prywatnych rozmów, prezentacji osobistych dokumentów, sięgnięcia do domowych archiwów. Niektórzy, z różnych powodów, nie chcieli się pokazywać. Raczej błąd. Bo fotografie zaprezentowane podczas wieczoru to po prostu zapis, utrwalenie czegoś, co może zostać zapomniane, co znajduje się w odległości zaledwie kilkudziesięciu kilometrów od Grójca.
       Z dużą uwagą obejrzeli je goście tego wieczoru, a wśród nich m. in. starosta grójecki – pan Marian Górski, historyk – dr Remigiusz Matyjas, artysta – fotografik, mieszkaniec Błędowa -  pan Bogdan Sarwiński, przybyły z Jaktorowa publicysta i regionalista – pan Tadeusz Murzyn oraz pracownik Biblioteki Sejmowej – pani dr Dorota Horodyska.